Za dusze…

Fotografia jest od dawna w mojej rodzinie, wraz ze smutnym przekazem, o prababce, która kochała kogoś innego, niż dane jej było poślubić. Smutno patrzy, bo kochała biedaka, a wyszła za kupca. Być może dlatego zachował się jej portret? Z biedakiem nie stać by jej było na fotografowanie w atelier. Niewiele o niej wiem, pamięć się zaciera, moja też jest zawodna. Ale jedno w tym jest pewne, ludzie kochają i umierają, są nieszczęśliwi, i przymuszani do bycia z kimś innym. Spoglądam od lat w jej oczy, bo zdjęcie stoi, oparte o ścianę, na biurku. Czuję więź z tą kobietą. Gabriela. Życie wypełnione rodzeniem dzieci, skończone, jej grobu nie ma. Umarła poza granicami Polski. Ponoć jestem do niej podobna… 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.