Ja tak kocham perły.

Niedawno minęła mi perłowa rocznica ślubu. Brnąc przez życie doczekałam tego cudu. I przeżywałam go samotnie. Gapiąc się w kieliszek. Trwając w mrocznym oknie. Gdzieś tam jest on. Ojciec i mąż. „Odszedł ode mnie”. Sprawca czterech ciąż. Zapewne nie ja pierwsza, i nie ostatnia. Mąż latami zimny, obcy. Żadna dusza bratnia! Bo każde rozstanie jest przyznaniem się do winy, poniesioną klęską, z której dorabianiem gęby, miny nie sposób wyjść zwycięsko. Trafić na faceta, który wyrzuca, nie naprawia. Dziś nowa podnieta! Skamlenie nie zbawia. * Palmerini od lat mnie fascynuje! Nawet go małpować próbuję. Z kiepskim skutkiem. Oraz nostalgicznym smutkiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.