Wycinka!

Wczoraj na zupełnym ugorze, gdzie ludzie wypuszczali psy wycięto ze dwadzieścia młodych drzewek. Ich winą było to, że rosły, zatrzymywały wodę w glebie i dawały cień. Nie wiem dlaczego jedne wycięto, zaś inne zostawiono? Czemu akurat te, a nie tamte. Jakiś głupio mądry zdecydował! Kaźń trwała pół dnia! Bo najpierw kaci z piłami a potem wszystkie zielone i piękne korony zostały zmielone. Hałas i smród do popołudniowych godzin. 
Tam nic nie ma, nawet trawa specjalnie nie rośnie, tylko szumią drzewa. Nikomu nie przeszkadzały, a jednak jakiś g**j podniósł swoją łapę.Teraz, pomielone i spokój. ??
Ludzie! Co się z Wami dzieje!? To były drzewka po kilka metrów wysokie, z pięknymi koronami, pełnymi liści. Rosły kilka lat, może i samosiejki, ale DLACZEGO?
Teren należy chyba do kościoła „w budowie”, widziałam tam wczoraj (z balkonu ) proboszcza, jak gadał z tymi siepaczami. Nie wiem czyja to decyzja, ale zupełnie nie mogę tego pojąć! Uważam go za roztropnego człowieka, ale chyba nie wyszedł do tych drwali, żeby bronić drzewek.
Ponoć tej cywilizacji zostało jeszcze kilkadziesiąt lat, potem się zaczniemy rozpuszczać, jak te samochody w Kuwejcie! Na słońcu, w temp. 50 st.
Żal mi wnuka…