Wspomnienie lata w „Dotyku lata”

 

Krótki prysznic na otrzeźwienie i zasiadłam nad swoimi notatkami do nowej powieści. Metodycznie powyrywałam wszystkie kartki z brulionu, zgniotłam i wyrzuciłam do kosza na papiery. Wyniosę to jutro do pojemnika na makulaturę. Niczego nie było mi szkoda, poza tym pora wydorośleć, zacząć używać komputera z marszu, bez przepisywania z brulionów, jak jakaś grzeczna uczennica. I rozczytać już nie mogłam wcale tych bazgrołów. Zwłaszcza tych fragmentów, które pisałam w transie lub po pijanemu.
Miałam przed sobą najlepsze rozdziały nowiutkiego życia, wszystko tylko czekało, by się uśmiechnąć i ruszyć do przodu. Otwarłam butelkę wina (muszę kupić ten pięciolitrowy baniak w Biedronce), nastawiłam płytę Howlin’ Wolfa i zasiadłam nad całkiem świeżą, czystą kartką papieru”.