Tymoteusz

 

 

Tymoteusz jest kaktusem z długim stażem i żywotnością nastolatka.

To potomek kaktusa, którego wniosła do rodziny moja babcia Jadwiga, mama ojca, której nie miałam okazji poznać, bo zmarła na kilka miesięcy przed moim narodzeniem.

Miała w życiu trudno, bo od wtrześnia 1939 począwszy sama wychowywała jedynaka, mojego sześcioletniego wówczas tatę. Dziadek wyjechał z jakimiś ważnymi dokumentami na Węgry i zawirowania wojenne już nie pozwoliły mu wrócić. Zginął w 1945 roku, w Budapeszcie. To długa historia i nie wszystko z niej wiem. 

Tymoteusz jest , o ile dobrze liczę, trzecim pokoleniem. Ma prawie metr wysokości i kwitnie każdego lata jak szalony.  Tej nocy obdarzył mnie bukietem dwudziestu jeden kwiatów, o pięknych płatkach i upojnym zapachu. Każdego roku mi to robi, od ponad czterdziestu lat!