Zwolnij kochanie

Trailer został wykonany przez mojego syna Jakuba. Osiem lat temu. Był jeszcze drugi, zrobiony przez młodszego, Grzegorza. Bardziej dynamiczny! Ale już nie gości w necie (trailer, bo syn owszem). Trochę mi żal, to była decyzja syna, który dzisiaj jest webmasterem. Ale nie on zaprojektował i wykonał mi stronę. Jest naprawdę dobrym synem, nie narzekam.

Nota od wydawcy.

„Rybkowska znów zaskakuje nas wspaniale skonstruowaną powieścią, która prowadzi od deszczowych ulic Londynu po słoneczne RPA. Prawdziwa znawczyni ludzkich pragnień. Wiliam, gwiazdor rockowy inicjuje własną śmierć, żeby móc rozpocząć nowe życie ze swoją prawdziwą miłością, Nell. Wszystko układa się po jego myśli, lecz czy przeszłość ”pozwoli” o sobie zapomnieć? Powieść dla tych, którzy lubią czytać niewiarygodne, ale możliwe historie…”

Tyle notka od wydawcy.
Dalej nie umiałam się rozstać z Willem, jakoś się to wszystko „samo napisało”. Trochę karkołomnie, ale przytomnie. Czasem rozważam, czy w ramach trendów, nie pokusić się o kontynuację? Zakończenie jest otwarte, co właściwie jest moją manierą. Tylko w „Lawendowym kapeluszu” widnieje na końcu coś w rodzaju happy endu. Może nim minie dekada, wymyślę dalszy ciąg? Ciekawi mnie opinia tych, którzy znają całość. Mam kilka pomysłów, to nie byłaby opowieść o starzejącej się kobiecie. Raczej o nakręceniu filmu, który byłby wariacją na temat. Luźną adaptacją. A jej bohaterami byliby twórcy filmowej „Nell”, jego scenarzystka i aktor grający główną rolę męską. Lubię sobie coś takiego wyobrażać. Jeden z kilku odtwórców. Bo Wiliama grałoby co najmniej trzech aktorów.

Wydane, jak JT przez Lucky, nigdy nie było dla mnie triumfem. Raczej rodzajem pyrrusowego zwycięstwa. Tekst nie został poddany redakcji, ani korekcie. Straszą w nim liczne błędy, których ja nie popełniłam, dosłownie na wszystkich możliwych poziomach. Stylistyczne, interpunkcyjne, niechlujstwo zapisu, częsty brak odznaczenia akapitów, zaznaczenia dialogów… Miałam nawet pomysł, by dodawać erratę; kiedyś funkcjonowało coś takiego, dziś jest uważane za przeżytek. Na dołączonej do każdego egzemplarza notatce widniałby mój podpis, wraz z przeprosinami. Nie moja to wina, nie ja tak tekst wypuściłam, beztrosko i oszczędnie, w świat. Nigdy nie ustalono winnych, nikt mnie nie przeprosił. Nie ja powinnam odpowiadać za jakość tej książki, ale każdemu głównie autor przychodzi w takich razach na myśl. I wydaje się być odpowiedzialnym za całość, na którą nie miał wpływu. Okładkę projektowała moja córka, wówczas uczennica liceum plastycznego. Musiała jednak korzystać z narzuconych szablonów. Znów to co powinno autorkę najbardziej cieszyć, okazało się blamażem, i spłynęło mi po krzyżu wstydem. Kulminacyjny moment całej pracy był zarazem strzałem w kolano. I do dziś mnie boli. Nigdy nie miałam odwagi oferować komukolwiek tak wydanej powieści…

FRAGMENT POWIEŚCI „ZWOLNIJ KOCHANIE”

„Rozmawiają o poezji i wszystkim po trochu. Po polsku. Reszta nic nie rozumie. Natalia oddaje Rowińskiemu lornetkę, zdejmuje z głowy kapelusz i wachluje się nim.
– Co ci jest – pyta Wiliam, zaniepokojony. Natalii udaje się go zignorować.
– Niech mi pan powie, kto jest teraz prezydentem?
– Kaczyński. Lech.
– A „M jak miłość” nadal leci?
– Tak, chociaż we wakacje powtarzają stare odcinki.
– Otylia Jędrzejczak. Co z Otylią? Wciąż startuje? Bo miała taki straszny wypadek…
– Radzi sobie.
– A… Małysz? – Zdobył czwartą Kryształową Kulę!
– Co pan powie? Kiedy?
– W ostatnim sezonie. To była radość. Płakał chłopak, ze szczęścia, i wszystkim pięknie dziękował. (…)
Właśnie przeciął im drogę leopard, z długim, zakręconym ogonem. Samochód lokuje się nad brzegiem rzeki, która ma w swym biegu liczne łachy i wysepki, porośnięte gęstą trawą. Natykają się na pojedyncze sztuki bawołów, z rogami, które przypominają te na hełmach Wikingów.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.