JEDNYM TCHEM

 

„Wiliam szybko robi oszałamiającą karierę, za sprawą zakochanej w nim, wpływowej i bogatej sponsorki. Żyje balansując na granicy śmierci i dobrego smaku, do chwili, gdy nie rozpozna na pewnym obrazie kobiety sobie przeznaczonej… 

Natalia wraca do męża i dzieci po burzliwym romansie z gwiazdą brytyjskiego rocka. Próbuje poskładać swoje życie i odbudować relacje z najbliższymi, po tym jak uciekła z kochankiem. Nie podejrzewa nawet, że obaj nie wybaczyli jej zdrady, a Wiliam obmyśla wyrafinowaną zemstę…
To notka od wydawcy. 

Przede wszystkim JT to druga część „Nell”, jak wspomniałam, dostarczona do Red Horse hurtem. Jesienią, tego samego 2009 roku była po redakcji, korekcie, miała gotowy projekt okładki i ISBN. Pojawiły się zapowiedzi w Internecie. Niestety, spełnił się najczarniejszy scenariusz każdego pisarza! Wydawnictwo ogłosiło upadłość, i powieść nigdy nie ukazała się w tej formie. Kilka lat szukałam wydawcy, w tym czasie wszyscy zapomnieli o „Nell”, i wydanie kontynuacji było jak musztarda po obiedzie…

Jako ciekawostkę zamieszczam link do powieści, której widmo nadal straszy w Internecie.

https://www.gandalf.com.pl/b/jednym-tchem/?fbclid=IwAR1IIetFZuLY-_z4xguBlNlFtu5JHX3exrfJJnKBi8hgLEnSc9zMiNX8R08

Wyznaję, że napisałam JT ze względu na Wiliama, bo żal mi się było z nim rozstać. I dlatego ta powieść ma dwa plany czasowe. Pierwszy zaczyna się w przeszłości, i opowiada o młodości i początkach kariery Barlowa. A drugi jest współczesny, i przedstawia sytuację Natalii, po powrocie marnotrawnej żony i matki do rodzinnego domu. Są rozwijane naprzemiennie, i w połowie książki się spotykają, by biec dalej, już wspólnym torem. Wyjaśniam tu mój zabieg, bo niestety nie wszyscy czytelnicy zrozumieli zamysł, i dlatego podaję „co autor miał na myśli”. Spotkałam się z recenzjami, które określają powieść jako niezrozumiałą…

To były czasy kiedy słuchałam muzyki moich dzieciaków, ulubionych zespołów córki i synów. Stąd Fergie. Lubię ją do dzisiaj! Muzyka mnie inspiruje, napisałam kilka powieści o muzykach, choć nie znam nut i przez lata udawałam, że tak nie jest… śpiewając w licealnym chórze rozmaite „Breve Regnum”, „Gaude Mater”, itp. Altem! Niezapomniany profesor Badurski mawiał, że powinnam śpiewać basem! I ubolewał, że nie potrafię wspiąć się na wyżyny górnego czegoś tam, w jakiejś tam oktawie!

Chciałam też wspomnieć , że trylogia o Natalii i Wiliamie została napisana w czasie teraźniejszym.

FRAGMENT POWIEŚCI „JEDNYM TCHEM”

„Była z nim, bo tego chciała. Pragnęła tego zbliżenia równie namiętnie, jak on. I teraz, gdy zdaje sobie sprawę, że już nigdy… czuje tępy ból i nie dające się niczym oszukać rozczarowanie. Nie zażenowanie, że mu uległa w taki sposób, ale przejmujący smutek. To boli. Czuje ucisk w sercu. (…) Natalia liczy każdy haust powietrza. Jeśli to wyrzuty sumienia? Powinna je odczuwać, mimo wszystko nie jest jeszcze ostatnią łajdaczką. Wstydzi się aż do bólu w piersiach. Dopuściła się zdrady, na sposób wszeteczny i sprawiło jej to występną przyjemność. Rozkosz, która powraca do jej ciała na samo wspomnienie. (…) Oto jestem jak Leopold Bloom, który tłucze się po świecie, niczym zdegradowana karykatura Ulissesa. Jeśli zażywa miłości, to tylko nikczemnej, kulawej lub niewiernej, a jeśli jest czcigodny, to tylko w domu publicznym. Oto mam przed sobą boga, który nie jest zawistnym Posejdonem, ale rzuca we mnie, czym popadnie. Nie jest mi lżej, nawet jeśli obrywam puszką po biszkoptach, a nie gromem z jasnego nieba! Bo tak naprawdę tandetność sytuacji, w którą mnie tu wkręcono, nie ma nic wspólnego z życiem, jakie wcześniej wiodłam.” 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.