ODSZEDŁ ODE MNIE

Trailer jest dziełem mego syna, Jakuba.

Co robi kobieta, którą po dwudziestu latach opuścił małżonek? Popada w depresję? Buduje dom? Odkrywa pięćdziesiąt twarzy jakiegoś osobnika? Nie, ona pisze powieść. Wcale nie o tym jak się zawiodła na swoim mężu. Ma po dziurki w nosie zmagań z przygnębiającą codziennością. I dość książek, które o tym opowiadają. W jednej powieści – dwie. Jedna o bohaterce i druga, ta pisana przez nią samą!

W końcu udało mi się porzucić Wiliama! „Odszedł ode mnie” to pewien eksperyment stylistyczny. Pierwotnie dalej sobie bujałam w obłokach, i napisałam tylko część o Melisie. Wówczas ktoś życzliwy poradził mi, bym dodała polskie realia. Wtedy narodził się pomysł, by powstały dwie historie. I wymyśliłam Beatę. Paradoksem jest to, że dokładnie w tym samym roku „odszedł ode mnie” mój własny mąż… Czy możliwe jest przepowiadanie sobie przyszłości, za pomocą tytułów napisanych przez siebie książek? Tytuł narzucił mi wydawca. Moim pomysłem było: „Książka w książce” lub „Specyficzna terapia”, ale fachowcy od marketingu , z MWK (Matras wydaje książki) poradzili, bym nie sugerowała niczego potencjalnym klientom, a także księgarzom, bo moja powieść to obyczajówka. Ani poradnik zdrowia psychicznego, ani tym bardziej leksykon dla drukarzy. Wprawdzie nie było w niej Willa, ale dalej pisałam o muzyku, i na dodatek znów był to skrzypek. Wbrew temu, co sobie sama wyobrażałam, nie wierzyłam, by mógł istnieć ktoś na podobieństwo Barlowa. Muzyk klasyczny, który grywa rocka? Toteż kiedy przypadkiem natrafiłam na Davida Garretta, o którym wówczas mało kto słyszał w Polsce – zdumienie moje nie miało granic. A także podziw, tak dla urody jak talentu tego artysty. Po jakimś czasie okazało się, że na FB zaczął działać Fan Club DG. I oczywiście, nie mogło mnie zabraknąć w gronie jego wielbicielek! Dzięki tej grupie poznałam nie tylko twórczość Garretta, ale i liczne grono bardzo sympatycznych kobiet, a z niektórymi nadal utrzymuję kontakt. Wspólnie przeżywałyśmy przyjazd muzyka do Polski. Oraz film o Paganinim, z jego udziałem.

„Odszedł ode mnie jest powieścią, która uwrażliwia na los zwierząt. Pracująca w schronisku Melisa opowiada o traumie, jakiej często doświadczają psy czy koty, o bezmyślności i głupocie ludzi, pokazuje też, że można kochać czworonoga, nawet jeśli choroba wyryła na jego wyglądzie nieodwracalne piętno. Łatwo kochać piękne, zdrowe zwierzę, ale przygarnąć stworzenie w jakiś sposób kalekie o wiele już trudniej. Ono jednak również potrzebuje ciepła, miłości, bezpiecznego domu. Beata za namową córki, Małgosi, zdecydowała się na przygarnięcie kotki z odciętym ogonem i łapą. Rodziny nie stać na leczenie zwierzęcia, ale zapewnienie mu bezpiecznego domu jest ważniejsze od pieniędzy. Małgosia sprzedaje kolekcję płyt zbieranych latami. Taka postawa musi imponować, bohaterka pokazuje bowiem, że w życiu są wartości ważne i ważniejsze, a sposób ich doboru wiele mówi o człowieku.”

Z recenzji Rzepusi, całość pod linkiem https://www.granice.pl/recenzja/odszedl-ode-mnie/7940

FRAGMENT POWIEŚCI „ODSZEDŁ ODE MNIE”

„W bibliotece od razu zostałam zakwalifikowana do grona kobiet lękliwych i mało rozgarniętych, szefowa filii mówiła do mnie, oddzielając słowa, jakby to były paciorki różańca, i cały czas wyczuwałam w niej jakieś podskórne napięcie. To prawda, nigdy nie zajmowałam się tego rodzaju pracą, ale czy to takie trudne polecać ludziom książki, które się kiedyś czytało, i doradzać uprzejmie, jeśli ktoś z czytelników miał z tym kłopot?
– Pani Beato, nowości są dla tych, co je wcześniej zamawiali, nie może pani ich wynosić i dawać każdemu! Pani Sękowska skarżyła się na panią już drugi raz, że pani pożycza książki, które ona sobie zaklepała, innym. Tak nie można!
Byłam zdania, że nie można właśnie tak, jak mi przykazywała, ale zachowałam opinię w głębi swojej życzliwej dla wszystkich osoby. Wolałam znów nie podpaść, w ogóle zależało mi cholernie na tej pracy. Dużo bardziej niż na prostym pojęciu bycia uczciwą, właściwie byłam zdeterminowana i niech sobie nowości czyta, kto tam chce, zamawia czy płaci pod stołem dolarami!
– Czy pani te książki zaliczyła do powieści? Bo leżą na półce z powieściami, a to przecież Masterton!
– Ta akurat historia nie zalicza się do tego gatunku – wyjąkałam chrypliwie.
– Czy pani wie, jakim pisarzem jest Masterton?
– Wszechstronnym – odrzekłam z uśmiechem.
– Tu jest kod, ma pani z tyłu kod komputerowy, proszę się nauczyć te kody odczytywać!
– Tak – nabrałam powietrza, by szybko wyznać na wydechu, jakby co najmniej chodziło o operową arię, zaśpiewaną na scenie w Royal Albert Hall – tylko, że akurat to jest zwyczajna powieść, może nieco sensacyjna, ale na pewno nie horror. Ten kod został błędnie umieszczony.
„Jest to opowieść o żKiedyś marzyłam skrycie o aktorstwie. Najwyraźniej jednak kamera mnie nie kocha! Albo ględzenie o promocjach jest ponad moje siły.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.