Rysując sny

 

Kiedy seksowna blond ninja leci w podskokach,

z mieczem i w kusej spódniczce,

by dowalić, temu co sobie zasłużył!

I nie zapomni przy tym o sztucznych rzęsach,

i grubej wartwie szminki

na koniecznie pełnych ustach.

Zmaga się z myciem podłóg

i ziejącym ogniem smokiem,

a na końcu i tak robią jej lobotomię… 

Agresja w snach jest odbiciem kłopotów, z jakimi nie radzimy sobie w życiu realnym. Obrazem zmagań. Na jawie nie potrafimy ich zwalczyć, odreagowujemy w marzeniach. A czasem w scenariuszach z thrillerów. Kiedyś śniło mi się, że strzelałam do ludzi, a potem z rewolwerem, z którego snuła się wątła smużka błękitnego dymu, szłam długim korytarzem, bez drzwi. Miał czerwone ściany, wybite aksamitem. Wiedziałam, że to aksamit, a jego kolor miał maskować krew, rozbryzganą wszędzie. 

Ostatnio śniłam o mężczyźnie, który się awanturował, a w końcu dopadł mojej szyi, i zaczął dusić. To miała być niewinna drzemka, dla podratowania stygnącej energii, chciałam sie szybko zregenerować. Tymczasem trafił mi się koszmar.

Dzisiaj śniłam o jakimś zamku, widziałam go wzniesionego na górze, perpektywa była wyraźna, ale sylweta murów ginęła w rozmytym świetle. Ciemnośc otaczała blanki, a śnieg u podnóża budowli był niebieski. Jedno okno na wieży było żółte, ktoś w nim siedział, sylwetka wyraźnie odcinała się w szkle podzielonego jak tabliczka czekolady okna. W każdym jego kawałku. 

Kiedy mam tak wyraziste sny, staram się je rysować, jak potrafię. Nie jest ze mnie żaden Uniechowski, ani profesor Zin, co to piórkiem i weglem. Po obudzeniu sięgam po kartkę i najczęściej tylko ołówek z gumką.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.