Rita, cóż to była za kobita!

Zjawiskowa i utalentowana piękność. Uosobienie Fabryki Snu.
Która kobieta nie marzyła wówczas o etoli z białego lisa?
Albo o podobnie posągowych kształtach bogini, i falistych puklach w płomienno rudym kolorze? 
Tak upozowaną ujrzałam ją pierwszy raz w zeszycie cioci, najmłodszej siostry mamy. Wycinała wizerunki gwiazd z gazet, wklejała do skoroszytu, w przaśnych latach pięćdziesiątych. Odziedziczyłam po niej owe zeszyty, na długo stały się punktem odniesienia dla fantazji małej kobietki, jaka w gruncie rzeczy nie chciała dorosnąć… Rita miała dobre towarzystwo :Sofii Loren, Giny Lollobrygidy, BB, MM, CC, PP, i wielu innych piękności z epoki „systemu gwiazd „. Lat 50/60.
***
P.S. Scena, w której Hayworth śpiewa „Put the Blame on Mame” i zdejmuje rękawiczkę, przeszła do historii kina jako jedna z najbardziej erotycznych scen.