Recenzja „Uśmiechu zimy”

 

Berenika Popielewska „wypełniała kopytka jednorożcom”. Już tym pierwszym zdaniem autorka mnie kupiła. Trzeba przyznać, że jest nietypowe i zasada w pamięć.
Berenika jest dojrzałą kobietą przed menopauzą w dość nieciekawej sytuacji materialnej. Po rozwodzie musiała sprzedać mieszkanie, obecnie gnieździ się w małej klitce z niedomagającymi rodzicami, którymi się opiekuje. Poza tym jest matką dwójki dorosłych dzieci. ” Miała córkę Edytę z narzeczonym Stachem i jeżem pigmejskim zamiast wnuka, oraz syna Bartłomieja, którego żona, Iga, spodziewała się pierwszego dziecka. Była w związku z facetem, niejakim Brunem, alkoholikiem utrzymującym się na wysokiej stopie życiowej dzięki zajęciu ghostwritera.”

Niespodziewanie Berenika otrzymuje spadek po mężczyźnie, z którym wiązała ją krótka i burzliwa relacja. Rozległa posiadłość w podlaskiej wsi może rozwiązać jej problemy życiowe, jeśli wprowadzi się tam na rok. Dla osoby w niepewnej sytuacji finansowej jest to dar, który spadł jakby z nieba.

Berenika wyjeżdża do wsi Naboków i zamieszkuje w posiadłości położonej w środku lasu. Spędzi tu cztery pory roku, począwszy od tej najmniej atrakcyjnej wizualnie: białej, mroźnej zimy.

Dla niej pewnie lepiej byłoby wprowadzić się do domu wiosną lub latem, ale dla jednego psa i trójki kotów jej przyjazd właśnie teraz okazał się nader szczęśliwym zbiegiem okoliczności.

Dla samotnej kobiety mieszkanie pośrodku lasu może być trochę przerażające. Na szczęście za sprawą kotów na jej podwórzu pojawia się agronom Jakub Podzielny w starym tarpanie.

Gawędziarski styl Anny Rybkowskiej bardzo przypadł mi do gustu. Książkę czytałam z prawdziwą przyjemnością i jestem ciekawa dalszych losów Bereniki i jej rodziny. Od początku nie polubiłam Bruna, zachowywał się dziwnie, bywał oschły i nieprzyjemny wobec swojej kobiety. Moją sympatię zdobył zaś jego syn, Igor, ze swoim słowotokiem.

Wszystkie postaci wydają się tak żywe i charakterystyczne, że moglibyśmy znać je w rzeczywistości.

Jak napisała Basia Kosmowska jest to „dar dla twórcy powieści realistycznej”. Nie odłożysz tej książki do ostatniej strony. Ja mam to szczęście, że mogę przeczytać ciurkiem trzy tomy i będę czekać już tylko na czwarty.

http://www.m-czas.blogspot.com/