Przed rokiem…

… byłam w zupełnie innym miejscu!

 

Na pokazie mody w Zakopanem.

Nie było koronawirusa, ani statystyk, ani wygadywania głupot przez celebrytów.

Mnóstwo wrażeń, piękny hotel pod Giewontem.

I marzenia, kryte gontem. Największy pokaz mody folk, kreacje inspirowane bursztynem, góralskimi skrzypeckami, ekologią, wszystkim tym, co nas wyróżnia, ale to były też pokazy projektantów uciekających się do klimatów wschodu. Dalekiego Wschodu, egzotyki, orientalnego dizajnu. 

Znakomicie opracowane, wizualnie, muzycznie, choreohgraficznie. W Nosalowym Dworze, gdzie miałam przyjemność gościć, i korzystać ze SPA. 

Uczestnictwo w celebrze modowej, kiedy przed oczami suną te nierealne, bardzo wysokie, idealnie szczupłe modelki… A która z nas, kobiet, nie lubi ciuchowisk? Przymiarek, narad z przyjaciółkami, polowań na buty w galeriach? No…jasne, sobie fantazjuję. Nie ja byłąm na wybiegu, choć zabrałam ze sobą trochę ciuchów, nie przeczę. Ale na mnie, siedzącą przy jednym ze stolików, na widowni, nikt nie zwracał uwagi. Królowały one, i ON, jeden fantastyczny , długowłosy rodzynek.

Ja właściwie nie przepadam za ciuchami… A teraz to nawet nie wypada o tym pisać…

Jaki los czeka starannie przygotowywany pokaz Anety Larysy Knap, i innych, w tym roku? 

Czy się odbędzie? Skoro widmo lockdownu wisi nad nami?

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.