Potęga kina

 

Western to gatunek mający sporo z prześmiewczej opowiastki,

panuje w nim wyraźny podział na dobrych i złych,

identyfikowany z awanturniczym i dosyć prostym obrazem początków Ameryki,

jej kolonizacji, narodzin postępu, i towarzyszącego mu osadnictwa.

Był popularny w czasach złotej ery Hollywood.

W drugiej połowie lat 60 ubiegłego stulecia zaczęto eksperymentować,

i tak powstał, złożony z wielu cytatów kina -spaghetti western. 

Najlepszym jego przykładem jest obraz Sergio Leone „Pewnego razu na Dzikim Zachodzie”. 

Film wyróżnia doskonała ścieżka dźwiękowa, powstała podczas czytania scenariusza, a jej autorem jest Ennio Morricone. 

W roli kobiecej, choć roi się w nim od typów spod ciemnej gwiazdy, wystąpiła urodzona w Tunisie słynna piękność włoskiego kina, Claudia Cardinale.

***

P.S. Zawsze miałam słabość do westernów.

Wynalazek Leone oznaczał schyłek gatunku, jego wypaczenie,

i zarazem odświeżenie, które nie każdemu z wielbicieli przypadło do gustu. 

***

P.P.S. Cardinale była olśniewającym zjawiskiem, dla dziewczynki, jaką byłam.

Znalazłam u babci album z gwiazdami ekranu,

a właściwie zeszyt, do ktorego ciotka, gdy była w gimnazjum,

wklejała wycięte z gazet fotosy aktorek. 

Leżał w szpargałach, obok kilku innych jej zeszytów, i otwarł mi oczy na magię kina.

Zabrałąm do domu BB, DD, MM, CC i wiele innych, zjawiskowo pięknych, otoczonych blaskiem sławy, upozowanych, nierealnych.

Wśród nich Claudia była prawie najpiękniejsza!

Bo nigdy nie mogłam sie zdecydować.

Ona, czy Gina Lollobrygida, koniecznie jako Esmeralda.

Dziś już nie ma takich pięknych aktorek,

stwierdzam to z całą stanowczością,

mimo fotoszopa, i rozmaitych innych sztuczek.

Załamał sie system gwiazd, a one stały sie realne,

widoczne na Twitterze i Instagramie,

w sytuacjach codziennych, niby łapane przez paparazzi,

ale nikt temu nie wierzy,

bo same się wystawiają na żer.

***

P.P.P.S. Po wielu latach obejrzałam, mocno już archiwalną wersję „Dzwonnika z Notre Dame”, z udziałem Giny.

Scena tańca pod oknem archidiakona Frollo idealnie oddawała tę, zrodzoną w wyobraźni dwunastolatki,

kiedy pierwszy raz czytałam opowieść o Quasimodo. 

***

P.P.P.P. S. Wspomniana w tytule potęga polega na dobrych zakończeniach

Brakuje ich, we współczesnym kinie, które nie może się wyplątać z manii kontynuacji.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.