Polacy nie gęsi!

 

 

Czytanie niektórych recenzji może postawić włosy na głowie.

Żeby nie być gołosłowną przytoczę kilka zdań, które przypominają humor z zeszytów.

Dotyczą bestsellerów. Pisownia oryginalna.

***

„21-letnia zamknięta w sobie nastolatka, której życie nie rozpieszcza. „

„Odeminne osobowości jak magnes przyciągają się do siebie, tworząc wybuchową mieszankę chemiczną. „

„To bardzo dobrze zapowiadający autorkę debiut”

„Dodatkowo roman, który powoli wykwita pomiędzy głównymi bohaterami.”

„Zostałam całościowo pochłonięta”

„Książka napisana przyjaznym językiem, który niekiedy potrafi rozgrzać do czerwoności.”

„Bardzo dobra książka, jedyną wadą która rzuciła mi się w oczy to brak rozdziałów „

„Kolejne strony praktycznie same przeskakuje i to zakończenie.”

„Od pierwszego spotkania iskry wiszą w powietrzu. „

„Czytam równe gatunki książkowe, w zależności od tego na co mam ochotę.”

„Młoda, piękna, skromna i ambitna kobieta, mająca karierę u progu swoich stóp. „

***

Tyle cytaty, już nie będę się dalej znęcać nad blogerkami. 

Litości! Jak to możliwe, że osoby, które nie potrafią się wysłowić zajmują się recenzowaniem?

Żenujący poziom tych wypowiedzi znajduje wielu klakierów.

Powszechność tych mądrości króluje także na fejsbuku, gdzie dosłownie każdy gdy poczuje wenę po kilku piwach zaczyna rozrabiać; stylistycznie, ortograficznie i merytorycznie, racząc znajomych stekiem ludowych mądrości spod znaku weekendowego odreagowania tygodniowej tyrki.

O takie Polskie walczyliśmy, Panie i Panowie!

Wolność słowa oznacza przyzwolenie na powszechny bełkot.

Każdy może napisać i wydać książkę.

Każdy ma prawo ją ocenić.

Na szczęście nie ma przymusu czytania. Jednych i drugich.

***

P.S. Cytaty nie pochodzą z recenzji moich powieści. Ja nie piszę bestsellerów.