Pięćdziesiąt lat minęło!

 

Jim Morrison, czyli James Douglas Morrison (1943-1971)

Wokalista o metafizycznym głosie,

uważał się przede wszystkim za poetę.

Showman, twórca postaci Króła Jaszczura,

aktor, prozaik oraz scenarzysta. Studiował na UCLA.

Dusza kultowego zespołu The Doors.

Ułatwię sobie zadanie, skoro mamy internet.

Dla ciekawych a niezorientowanych.

https://zyciorysy.info/jim-morrison/ 

***

Nie byłabym sobą,

gdybym nie odnotowała okrągłej,

pięćdziesiątej rocznicy Jego śmierci.

***

Ikona, człowiek plakat, zrobiono z niego osobne medium.

Nie tylko muzyczne.

 

 

 

A dla mnie idol od czasów kiedy jako nastolatka nie mogłam odżałować, że już umarł, a ja się o nim dowiedziałam po fakcie!

To było dawno temu, w czasach bez komórek, internetu i portali społecznościowych.

Dlatego jego portret namalowała mi mama, wisiał jak plakat, bo ich wówczas nie było.

Pierwsze wzmianki o nim pochodziły z magazynu „Jazz”, niekolorowe zdjęcia wielkości znaczków, na marnym papierze.

Piosenki nadawał Wojtek Mann, w audycji , która leciała co wteorek.

„Bielszy odcień bluesa”, redagowany współnie z Janem Chojnackim.

O Morriosnie napisałam pierwszą „poważną” powieść, którą przed maturą przeczytała moja polonistka.

Przez wiele lat czułam bliską więź z tym artystą.

Nadal go słucham.