Interesuje mnie światło, jego refleksy, odbicia w wodzie, malowanie akwarelami. Czyli woda, woda, woda, jeszcze raz woda, nie tylko morska. Od lat zmagam się z wrażeniami i ideami, w pakiecie z kiepskim sprzętem, bo focę głównie komórkami, i kilka już zajeździłam. Zaczynałam od aparatu słynnej marki DRUH. Potem była Smiena, potem PRACTICA. Nawet jeden NIKON, automat. Zepsute, zgubione, nieoddane. Różnie z tym sprzętem bywało. Potrafię zniknąć na wiele godzin, by wrócić do siebie z półtysiącem zdjęć, potem je wybieram, segreguję, starannie kadruję, i tak mi ucieka kilka godzin życia! Nauczyłam się wyrzucać powtórki, z którymi długo nie umiałam się rozstać. Moim marzeniem jest dobrej klasy aparat automatyczny, prosty w obsłudze, ale wysublimowany w detalach i jakości pracy. Umiejętnie wychwytujący to samo, co wciąż dostrzegają moje oczy. Bo one, mimo postępującej wady wzroku, nadal widzą i czują, i natychają się pięknem świata, tętnem ziemi, mikro oczywistościami, i niepozornością cennych detali! Pogranicze grafiki i foto. Wiem, bardzo sobie teraz pochlebiam, hahaha. Malowanie światłem, oraz niebanalne pomysły formalne. Temat bywa czymś zastępczym. Przydatnym. Ale ja nigdy nie wiem co przykuje moją uwagę, bo jestem porywcza w działaniu. Mogłabym całe życie spędzić nad morzem, i fotografować jego nastroje. Dla mnie, morze to OSOBOWOŚĆ równorzędna. Niełatwa przyjaźń, bo ja o nie dbam, wielbię bałwochwalczo, podczas gdy ono ma mnie gdzieś, i cześć! Nadajemy na tych samych falach! Albo tylko mi się tak wydaje… ?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.