Majowy poranek.

 

Jest piękny, wiosenny,

zielony poranek.

Właśnie przez balkon

wyszedł kochanek.

Nie zatrzymały go

wiersze i tuberozy.

Uciekł bo nie zadałam

mu narkozy.

Piję samotną pyszną kawę

(lekarz zabronił)

Traktując życie

Jak zabawę

I mam zacieszną

głupawkę

bezgrzeszną.

***

Na obrazie tato w młodości, nieco wystylizowany.

Rzeźba i obraz olejny mojej mamy.

Jabłko to moje śniadanie.

Tulipan ukradziony.

 

Zasuszone tegoroczne fiołki.

***