SELFIARNIA

Muszę się jakoś wytłumaczyć z tego najazdu moich własnych portretów. Wielu artystów malowało autoportrety, chociażby mój ukochany Vincent. Pisano autobiografie, a ja jestem leń, i wolę siebie fotografować dla potomności, niż o sobie pisać. Gadanie przychodzi mi z łatwością, pisanie na kolanie też, ale wklepywanie tekstu w komputer to prawdziwa droga przez mękę! Bezustannie marzę o sekretarce, która by potrafiła odczytać moje, przypominające ściegi zepsutej maszyny krawieckiej Łucznik bazgroły, i schludnie wklepać poszczególne akapity w WORDA. Dlaczego tyle mnie?
Po pierwsze nikt mi nie chce pozować. Po drugie znam siebie, i nie musimy niczego negocjować. Po trzecie jestem zawsze pod ręką, nie wymiguję się z roboty, i stawiam na punktualność. A jeśli zdjęcia przeciągają się do późna, nie muszę nikomu fundować taksówki, na powrót.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.