JAK KUBA BOGU

Wystartowała moja strona. Myślę, że najwięcej szumu w mediach robią ludzie, którzy sami są „produktem”. Renomowaną marką. Ich nazwisko mówi wszystko! Wtedy taki ktoś, nawet nic nie robiąc, trafia do świadomości milionów. Oczywiście musiał sobie tę renomę wyrobić, wcześniej. To nie jest tak, że wczoraj miał debiut, a dzisiaj już chwyciło. Aktorzy, sportowcy, kulinarne guru, prezenterzy, wszelkiej maści celebryci, są popularni, nawet w sensie rzyci. Najlepiej pokazuje to show „Taniec z gwiazdami”, gdzie trafiały „osobowości medialne”, o których nie miałam czasem pojęcia, że istnieją. Zresztą oglądałam ten program przed laty, razem z dziećmi, i już nie śledzę kolejnych edycji. Od czasu, gdy gwiazdy w nim tańczące były lansowane na siłę, jako takie. Jakieś pogodynki, albo żony Kogośtam. Być może organizatorzy szukali, ale nie mogli znaleźć? „Taniec z gwiazdami” przyczynił się do jeszcze jednego, w mojej pamięci i świadomości, wiekopomnego zdarzenia losowego. Otóż syn i córka zapisali się na kursy! Wówczas jeszcze uczniowie, w liceum. Na jednej z „18” syn Jakub wykręcił pirueta i wylądował na tyle ekstremalnie, że …złamał obie nogi! Każdą kończynę w nieco innym miejscu. I w gips poszła tak lewa, jak prawa, i z kulami zaczęła się „zabawa”. Nie muszę nikomu opowiadać o problemach kogoś tak „unieruchomionego”. Wystarczy odrobina empatii i wyobraźni. A jeśli na dodatek jest to ukochany pierworodny? Ale, w myśl przykazania, że nie ma tego złego, co by na dobre kiedyś nie wyszło, dzięki tej „katastrofie” zdał maturę w terminie, a może byłoby inaczej, gdyby nie zaczął potem korzystać, przymusowo, z udogodnienia nauczania domowego. Bo wcześniej wagarował i brylował na maksa! Też zaczął „gwiazdorzyć”. Wielokrotnie byliśmy wzywani, na tak zwany dywanik. Wiadomo, młode, głupie. Ten nieoczekiwany, z pozoru tragiczny, zwrot akcji zadecydował o przyszłości nazbyt rozrywkowego nastolatka! A nas wszystkich nauczył pokory. Przynajmniej na jakiś czas… Idealna ilustracja do powiedzenia, jakoby co nas nie zabije, wzmocni! Nie oglądam telewizji od ponad dziesięciu lat. Teraz publiczne deklarowanie wstrętu do tiwi zrobiło się modne. I nagle prawie nikt już nie ogląda! Daje się zauważyć wyraźna rozbieżność w społeczeństwie, i podział na media „reżimowe” i „wolne”. Nie wnikam w te kategorie, gdyż w ogóle mnie to nie interesuje. Moja decyzja, by nie kupować kolejnego telewizora, kiedy na amen zepsuł się bieżący odbiornik, była ostateczna, i nigdy jej nie żałowałam. Została uchwalona na rodzinnym plenum.

2 thoughts on “JAK KUBA BOGU

  1. A ja mam telewizor.
    Przyczyna jest dość prosta.
    Kiedyś nie umiałem być tylko sam ze sobą – latami.
    Dzisiaj, z przyzwyczajenia, telewizor włączam, ale już z zupełnie innych powodów.
    Jest trochę fajnych programów podających wiedzę o świecie.
    Ale nie tym politycznym!
    Geografia, nauka, przyroda czy inne, ciekawe pozycje.
    Lubię to, bo czegoś się uczę.
    Pozdrawiam.

    1. Kilka tygodni temu miałam okazję znów, po latach, poobcować z telewizornią. Owszem, trafiają się wartościowe programy, kanały muzyczne i filmowe, a także publicystyka. Ale bloki reklamowe są tak ogromne i tromtadrackie, że czasem można zgubić sens całego przekazu. To już wolę gadać do siebie 😉 Również pozdrawiam, i dziękuję za komentarz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.