Dziwne ścieżki mojego umysłu pod wieczór…

„W tym czasie w Rzymie wiele osób odchodziło z kotami. Myśliciele, którym szum samochodów nie pozwalał się skupić; starcy, którzy chcieli opowiadać jakieś historie, ale nikt ich nie słuchał i w domu nie było już dla nich miejsca; samotne kobiety w pustych mieszkaniach: wychodzili z domów i ginął po nich ślad. No właśnie: odchodzili z kotami.
Jak to robili? (…) Otóż osoby, o których mówiłem wcześniej, przekładały nogę przez niskie ogrodzenie, przechodziły na drugą stronę, stawały się kotami i natychmiast zaczynały lizać sobie łapy.”
Gianni Rodari, Kocia gwiazda
P.S. Nie stykam na łączach.
W pobliskim kościele ludzie śpiewali cztery godziny.
***
P.P.S. Po moim balkonem kotki mają ruję, znów sie narodzi mnóstwo bezdomniaków…
A one wcale nie są szczęśliwe.