Dylemat

 

Kiedy bardzo chcesz, nie możesz.

A jeśli już możesz, to ci się nie chce!

 

***

Innymi słowy – matka dzieci marzy o wyspaniu,

zarywa noce, skopuje kołdry i koce,

jest wiecznie na trzysta procent normy!.

A w wieku „powyżej” można spać do woli

(o ile akurat nic nie boli)

bo to i facet spokojniejszy i ogólnie ejszy

i człowiek w końcu bywa panią czasu.

A okazuje się, że najlepsze już przespane!

Leżysz, myślisz, przewracasz z boku na bok,

wstajesz, idziesz trzy razy na siku,

pijesz wodę, żeby zachować jej obieg,

grzejesz kubek mleka z miodem,

a wszystko to na nic,

pomaga jak kadzidło z lodem!

Całkiem nie masz po czym odpoczywać.

Chyba, że to kilka porcji piwa!

Po nich zasypiasz, ale też na krótko,

podobnie jest winem i wódką.

Ostatecznie możesz, bo nic temu nie stoi na przeszkodzie,

a po każdej nocy czujesz się jak złodziej!

Kradniesz blask księżyca pełni

Czytasz, jesz i coś oglądasz

a sen Ci puszcza perskie oczko

Chociaż go tak pożądasz.

Wstajesz rankiem obolała,

czując detale swego ciała

i marzysz, by było jak dawniej, twardo i do rana

a już nie możesz,

Bo po godzinie, dwóch jesteś wyspana.