Duch z mojego osiedla

 

Czasem tak bywa. Splot okoliczności.

Komuś uleciała z wiatrem koszulka na dokumenty.

Z pobliskiego parkingu.

Zapewne położył ją na dachu samochodu.

Czymś się po drodze uwalała.

Przechodziła tamtędy Rybkowska z telefonem. 

Przejrzysta płaszczyzna przykleiła się do barierki.

W tle widać było krzyż.

Powstała dziwna alegoria.

Codzienność i ślepy traf.

Każdy może ją interpretować jak chce.

 

 

***

P.S. Na wszelki wypadek zrobiłam kilka zdjęć, by mi nie uciekł.