Double fantasy.

Mam życie na dwóch poziomach. To skondensowane w jednej walizce. I to rzeczywiste, realne, w mieszkaniu po rodzicach, z łazienką do remontu, czyli muszlą ustępową, która zarasta mchem, i wanną z której nie mogę korzystać, bo zalewam sąsiadów! Bo woda wycieka do rur, które pamiętają wczesnego Gierka. W walizce jest ON; koronki, czarne desusy i moc seksualnej energii. Poczucie bycia atrakcyjną, adorowaną, zaopiekowaną i szczęśliwą. Walizka uosabia siły odśrodkowe. Pobyty w miejscach, które były kiedyś obce, choć są oswajane przez miłość, seks, wspólne posiłki, jakieś doraźne decyzje. Ilekroć wracam i ją rozpakowuję, ogarniają mnie wątpliwości. Czekanie na telefon, szukanie kontaktu i zielona dioda w telefonie. Dźwięk przychodzącego newsa na messengera. Esemesa. Sygnały biegną nie do uszu, lecz do głowy i serca, wywołują sprzężenia zwrotne między nogami, a ich brak zawsze wzmaga neurotyzm, depresję, budzi gejzery bezzasadnej irytacji. Rzucam zdjęciem w ramce, a jego uśmiech doprowadza mnie do szału! Potem zwykle szkoda ramki, bo drewniana, i sklejam ją kropelką. Po kilka razy. W końcu nauczę się panować nad emocjami. Nie będę ciskać zdjęciami z „ołtarzyka”, tylko wkładać je do szuflady, żeby się na mnie nie gapił! „Prawdziwa kobieta nie jest zła ani dobra, jest k o b i e t ą – to wystarcza, a winni są zawsze tylko i jedynie mężczyźni.” Powiedział Witkacy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.