Bywają takie dni…

 

Właśnie zaśpiewał domofon.

Uprzejma pani przedstawiła się,

i przystąpiła do ofensywy z pytaniem,

czy zastanawiam się nad swoją przyszłością.

Odrzekłam, że owszem,

ale tylko po kieliszku wytrawnego,

w godzinach wieczornych…

4 thoughts on “Bywają takie dni…

  1. A ja, (a co!) wpuściłem kiedyś Świadków Jehowy.
    Powiedziałem im, że skoro wszyscy na nich wieszają psy to ja też chcę, ale przed tem chcę się dowiedzieć dlaczego mam to robić.
    Przyszli kilka razy.
    Pogadaliśmy trochę, ale bez jakiejś lipy.
    Każdy pozostał przy swoim.
    Czasami ciekawie jest poznać zapatrywania innych.

  2. No nieźle, osobiście mam alergię na wszelkiej maści nawiedzonych, ale, że wesoły że mnie ludek to pewnie odpowiedziałbym podobnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.