Bóg się rodzi, trzeba krwi!

Kiedy już zaszlachtujecie,
oprawicie,
należycie usmażycie,
zapieczecie
galaretą zalejecie
i na końcu zjecie
wszystkie ciała, które kiedyś żyły…
nie dziwcie się,
że w noc wigilijną
przemówi do Was
tylko cisza.
…i wciąż tak samo.
Przechodziłam obok budy, w której sprzedawali karpie z Milicza. Usłyszłam huk, uderzenie odważnika, o głowę żywej ryby…
Mogłam się tego domyślać, musnąwszy wzrokiem ludzi stojących w kolejce.
Dlatego nie jem mięsa, i nie napędzam jego masowej produkcji.
Barszczyk z uszkami,
kompot z suszonych owoców i bakalii
makiełki z miodem i orzechami
Bigos z winem i fasolą
W zupełności mi wystarczą
i zadowolą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.